Legenda Europy Made in Poland cz.2

W pierwszej części opisaliśmy pierwsze cztery lata kariery najsłynniejszego projektu firmy VTG, czyli Chevrolet Corvette C3 Stingray. W pierwszym roku ten samochód wraz z Grzegorzem Staszewskim zdobył tytuł Mistrza Polski w klasie Outlaw, w drugim zrobił pierwszą ósemkę, trzeci rok to tytuł King of Europe, a czwarty… był rozgrzewką przed kolejnymi, tłustymi latami, które miały dopiero nadejść i sprawić, że europejska scena dragracingowa nigdy nie będzie taka sama.

 

2010 – lżej, szybciej, spektakularniej

Nowy rok to nowe wyzwania i nowe modyfikacje. Tym razem największą uwagę skupiono na karoserii. Chłopaki z Dorodnej uznali, że masa auta jest niewystarczająco duża i postanowili zastąpić fabrycznie lekkie elementy jeszcze lżejszymi. Zmianie uległ też wygląd. Po biało-niebieskiej, biało-czerwonej i złotej wersji, przyszła kolej na biało-czarne oklejenie. Oczywiście nie zapomniano o mechanicznych aspektach, które miały sprawić, że Corvetta będzie jeszcze szybsza i bardziej żądna rekordów jak nigdy dotąd. I na dzień dobry wszystkie nadzieje zostały spełnione, gdyż 9 maja 2010 roku podczas pierwszej rundy OPP WST na warszawskim Bemowie Grzegorz Staszewski po raz szósty bije Corvettą rekord Polski, który od tego momentu wynosił 8.738s! GS i jego Corvetta w ramach OPP WST zawitali jeszcze do Łodzi w połowie czerwca (1/8), gdzie byli drudzy oraz na pierwszą rundą East European Street Legal Challenge w Ułęży na początku lipca, odnosząc pewne zwycięstwo i dzięki temu na koniec zgrany duet z Dorodnej zdobyli tytuł mistrzowski w AWD Drag i wicemistrzostwo w King of za Marcinem Blauthem.

34586_435468702188_6172086_n

Jednak kluczowym punktem sezonu były od lat rozgrywane zawody King of Germany na lotnisku w Alkersleben, które po raz drugi były międzynarodowe. Stawka była bardzo mocna, m.in. Robert Porthocki w ośmiosekundowym GMC Syclone, czy też Micha Vogt w siedmiosekundowym Chevrolecie Bel Air. W pierwszy weekend czerwca ekipa VTG też wytoczyła najcięższe działa, wystawiając swoje najszybsze swoje pojazdy z Corvettą na czele. Pierwsze dwa dni polegały na spokojnym zapoznaniu z nawierzchnią, które miały zaprocentować w niedzielne popołudnie. I zaprocentowały. Najpierw Grzesiek i jego maszyna wygrali klasę Street AWD, a potem w głównej części rywalizacji dotarli do finału, w którym zmierzyli się z lokalnym faworytem, czyli Michą Vogtem. Można śmiało powiedzieć, że był to jeden z najbardziej spektakularnych wyścigów w historii startów tej Corvetty, gdyż oba auta pokazywały niebywale wysoki poziom, a różnica na mecie wyniosła… 0.014s na korzyść Corvetty! Nie dość, że GS zdobył tytuł Króla Niemiec, to jeszcze w finałowym przejeździe pobił rekord Polski wynoszący 8.669s! Istne szaleństwo!

30675_425802917188_4747367_n

Pod koniec lipca ekipa VTG zawitała do Trenczyna, gdzie odbyła się jedna z rund Mistrzostw Europy Centralnej, a efektem tej eskapady dla duetu Staszewski-Corvette było zwycięstwo w klasie i przegrana z Blachą w Superfinale, ale za to kolejne ósemki. Najmniej szczęścia Corvetta miała pod koniec sierpnia w białoruskim Mińsku, gdzie pogoda płatała figla, a najlepszy wynik to średnia dziewiątka.

Koniec sezonu to trzy wizyty u węgierskich bratanków. Najpierw 11 września i Kiskunlacháza, która przywitała tak samo jak Mińsk, czyli deszczem, lecz na szczęście tor z klejem wysechł i natychmiast ten fakt wykorzystał Grzesiek bijąc kolejny rekord Polski wynoszący 8 sekund i 578 tysięcznych, co było też na ten moment rekordem Europy Centralnej! Dwa tygodnie później powrót do Tököl na finałowe zawody East European Street Legal Challenge, gdzie GS był w finale drugi, a na początku października powrót do Kiskuny na zawody King of Europe, gdzie nie było w europejskiej części rywalizacji zbyt mocnej konkurencji i tym samym Grzegorz Staszewski, mimo utraty rekordu Europy Centralnej, do zdobytych w tym roku mistrzowskiego tytułu OPP WST w klasie Drag AWD, tytułu King of Germany dołożył drugi w karierze duży tytuł Króla Europy.

 

2011 – skromnie, ale z przytupem

Podobnie jak rok wcześniej, sezon dla Grześka i Corvetty rozpoczął się na lotnisku w Bemowie, choć tym razem w połowie kwietnia i to pod szyldem SSS. Te zawody zostały potraktowane wybitnie testowo i takie też były czasy, które dały jednak pewne zwycięstwo. Kolejny punkt to obrona tytułu King of Germany, którego kolejna edycja odbyła się pod koniec maja w Alkersleben, i była to kolejna szansa na rekordowy wynik. Jednak awarie uniemożliwiły równą walkę o kolejną koronę i GS musiał oddać to trofeum Marcinowi Blauthowi i jego GMC Typhoon, jednak tytuł Króla Niemiec pozostał w Polsce! Tydzień po lekkim niepowodzeniu w Niemczech przyszła kolej na rozgrzewkowy start na połowę ćwiartki na Bemowie w ramach Men’s Day i jak nie trudno się domyśleć, GS odniósł pewne zwycięstwo.

281462_10150332601062189_5876646_n

Tuż przed drugą częścią sezonu postanowiono wprowadzić dość zasadniczą modyfikację polegającą na zamontowaniu w skrzyni biegów systemu umożliwiającego odłączenie przedniej osi podczas przygotowania do startu, co dało skuteczne rozgrzewanie tylnych kół i zapewnienie jeszcze lepszych startów. Pierwsze efekty przyszły już 2 lipca podczas drugiej rundy Mistrzostw Europy Centralnej w Kiskunlacházie, gdzie GS wygrał zawody, a podczas nocnych przejazdów ustawił poprzeczkę na poziomie 8 sekund i 505 tysięcznych! Potem pewna wygrana na Slovakiaring podczas rundy Mistrzostw Słowacji, pokazy na 1/8 w Olsztynie, a następnie kolejna próba bicia rekordu w ukraińskiej Winnicy. I tak 23 lipca 2011 roku pobito kolejny rekord Polski wynoszący 8 sekund i 48 setnych, ale uwaga! Rekordowy przejazd nie dał zwycięstwa, gdyż refleksem wykazał się późniejszy rekordzista Europy AWD Andrij Krawczenko w Nissanie Skyline R32 GT-R. Tydzień po wielkim wydarzeniu GS klepnął kolejne zwycięstwo w słowackim czempionacie w Trenczynie i tym samym zdobył Mistrzostwo Europy Centralnej w klasie AP4 (AWD powyżej 2100 cm3) i w Superfinale, Mistrzostwo Słowacji w klasie AP4 i trzecie miejsce w Superfinale! Potem okazjonalny start w Sochaczewie i tym samym sezon 2011 dobiegł końca.

 

2012 – 4x Bang!

Kolejny sezon to kolejne modyfikacje, które zostały wprowadzone stopniowo. Przed pierwszymi zawodami zamontowano nową jednostkę napędową, która miała gwarantować jeszcze lepsze wyniki i coraz okazalsze rekordy. Testy nowych elementów odbywały się dwukrotnie w niemieckim Rothenburgu oraz na zawodach na 1/8 mili w ramach Night Power. Podczas pierwszej wizyty w kwietniu w Rothenburgu GS i jego Corvetta zrobili średnią ósemkę „na lajcie”, a czerwcowa inspekcja wykazała uszkodzenie skrzyni biegów, która na za tydzień została sprawnie wymieniona na main event sezonu 2012.

394705_10151174555387189_1770849259_n

Main event to oczywiście silnie obsadzone zawody King of Germany w Alkersleben w dniach 8-10 czerwca 2012 r. i jak mawia VTG-owska tradycja, auto z Dorodnej musi wygrać i tak też się stało. GS w jednym z eliminacyjnych przejazdów bije kolejny rekord Polski, który wynosił 8.479s. Niby skromna poprawka o jedną tysięczną, ale jednak. Solidna poprawka nastąpiła w niedzielę, a motywatorem do rekordu był nie kto inny, tylko…Micha Vogt, który swoim Bel Airem pobił rekord toru Alkersleben i chciał wreszcie wygrać zawody King of Germany. Figa z makiem, bo Grześ ostro wystartował, wyciskał siódme poty i… powtórka sprzed dwóch lat, czyli ostra walka na żyletki, choć Niemiec bije kolejny raz rekord toru wynoszący 8.16s, ale Corvetta z Grzegorzem za kierownicą pobiła kolejny rekord Polski, który poszybował na niesamowite 8 sekund i 352 tysięczne! Efekt kolejnej niemieckiej eskapady to kolejny dublet duetu Staszewski-Corvette, czyli zwycięstwo w klasie AWD i kolejny tytuł Króla Niemiec! Głodny rekordów Staszewski wrócił na początku sierpnia do Niemiec na tor Hockenheim, gdzie odbywały się zawody Public Race Days, gdzie była świetna okazja do bicia życiówek. Zamiast rekordów, śliski tor, a efektem średnie ósemki i kolejne poszukiwanie cennych ułamków sekundy.

22 września to ostatnia szansa na rekordy, a miejsce do tego było najlepsze, czyli węgierski klej w Kiskunlacházie i mocna stawka. Przed zawodami zmieniono niektóre ustawienia, a pierwszy efekt to kolejny rekord Polski! 8 sekund i 119 tysięcznych! Siódemka wydaje się być bardzo blisko, ale równocześnie bardzo daleko. Grzegorz Staszewski i team VTG znani są z tego, że nigdy się nie poddają i walczą do upadłego o wymarzone cele. Tak więc po raz kolejny zakasali rękawy i spróbowali jeszcze raz. Piorunujący start, sprawna zmiana biegów i… 8.096! Rekord Polski! Jednak siódemki nie było, ale za to jest ścisła czołówka najszybszych aut czteronapędowych w Europie i z pewnością tak będzie w następnych latach, gdzie Corvetta pokaże bardzo ostre pazurki i ukąsi mocarzy Europy z jeszcze większą i jeszcze bardziej bezwzględną siłą. Czekajcie na najbardziej szalone sezony drapieżnego Kota z Dorodnej!

Zdjęcia: VTG